Prosimy o pomoc dla Julii




"Człowiek jest wielki nie przez to,
co ma, nie przez to, kim jest,
lecz przez to,
czym dzieli się z innymi."


Jan Paweł II


Weekend z FAR

W dniach 11 - 13 września uczestniczyliśmy w trzydniowych zajęciach FAR w Bukowinie Tatrzańskiej. Było wspaniale, jak zawsze z FAR. Julka uczestniczyła w swoich zajęciach, my - rodzice mieliśmy własne. Dla mnie było to kolejne "odpępowienie", bo Julka poszła na basen sama, bez mamy. Ale od początku. Po przyjeździe w piątek, zakwaterowaniu w hotelu i kolacji były pierwsze zajęcia z technik przenoszenia osoby niepełnosprawnej ruchowo. I już na dzień dobry dowiedziałam się, że niewłaściwie przesadzam Julkę. W prawdzie jej krzywdy tym na razie nie zrobię ze względu na jej małe wymiary i wagę, ale mój kręgosłup pewnego dnia może powiedzieć stop. Następnego dnia jak już wcześniej wspomniałam Julka miała zajęcia na basenie, bez rodziców, a my w tym czasie - pogadaniki o odleżynach, otarciach i problemach skórnych, które często dotykają osoby poruszające się na wózku. Później Julka miała zajęcia z technik jazdy na wózku, a my otrzymywaliśmy kolejne informacje na temat cewnikowania, samocewnikowania, wypróżniania. Po obiedzie rodzice w czasie następnych spotkań otrzymali informacje na temat praw osób niepełnosprawnych, dofinansowań, budowy wózka, zasad doboru najlepszego sprzętu dla swojego dziecka. W tym czasie Julka nadal doskonaliła swoje umiejętności jazdy na wózku podczas zabaw integracyjnych. Niedzielę zaczęliśmy kolejną, tym razem wspólną wizytą na basenie oraz wspólnymi zajęciami z technik jazdy na wózku. Po obiedzie była integracja społeczna tj. przejazd wozem z końmi po przepięknej okolicy. I niestety po rozdaniu dyplomów trzeba było wracać do domu. Otrzymaliśmy taki ogrom ważnych, przydatnych informacji, że potrzebuję czasu by sobie wszystko poukładać. Julia wspaniale sobie radziła na wszystkich zajęciach, a w szczególności na basenie, o czym przekonaliśmy się osobiście. Po wielu pochwałach od instruktora, profesjonalisty rozważamy możliwość zapisania Julki na naukę pływania, tylko musimy rozeznać czy w naszym mieście ktoś by się tego podjął. Mieliśmy także możliwość spróbować swoich sił na wózku i wiemy, że nie jest to wcale takie łatwe na jakie wygląda. Dla mnie osobiście istotne było to, że czworo z kadrowiczów FAR były to dorosłe osoby poruszające się na wózku (pracujące zawodowo, które założyły rodzinę). Cała kadra FAR spisała się cudownie, w swoją pracę włożyli mnóstwo zaangażowania i serca. Dodatkowo poznaliśmy kolejne świetne, mądre dzieciaki i ich oddanych rodziców. Trochę się rozpisałam, ale dodam tylko, że możliwość udziału w takim weekendzie dają projekty. Nasz pobyt, czyli Julki i mój w całość finansowany jest ze środków PFRON.


Idziemy pływać.


Ale jak to robić prawidłowo...


Rozgrzewka przed zajęciami...


... i można gonić tatę.


A tu już na poważnie uczymy się prawidłowo zjeżdżać






Rozdanie dyplomów i upominków.


Julka z zdobycznej koszulce FARowskiej.

NAJLEPSI