Prosimy o pomoc dla Julii




"Człowiek jest wielki nie przez to,
co ma, nie przez to, kim jest,
lecz przez to,
czym dzieli się z innymi."


Jan Paweł II


Pierwsze zajęcia z FAR - Tarnów

W Tarnowie zjawiliśmy się sporo przed czasem. Zostaliśmy bardzo ciepło przyjęci, wszyscy pracownicy FAR i wolontariusze są niezwykle mili. Rozmawiając z pracownikami, czytając i podpisując wszystkie dokumenty niezbędne do skorzystania z projektu jednym okiem zerkałam w stronę Julki, jak sobie radzi. A ona czuła się całkiem swobodnie, oddalała się ode mnie i babci na coraz dłuższe odległości. Gdy pojawili się już wszyscy, rozpoczęły się zajęcia. Dzieci zostały podzielone na dwie grupy, każda z nich miała swojego "szefa" - dorosłego, doświadczonego, poruszającego się na wózku. Ustawiano różne tory przeszkód, które dzieci miały pokonywać. Cały czas wolontariusze byli w pobliżu i pomagali dzieciom w razie potrzeby. Z pełną odpowiedzialnością muszę przyznać, że Julka się trochę obijała, pozwalała sobie pomóc, mimo, że sama świetnie by sobie poradziła z pewnymi zadaniami. Dla mnie najważniejsze jest jednak to, że Julka się zaaklimatyzowała, z wypiekami na twarzy i ogromnymi oczami chłonęła to, co się wokół niej działo. Potem był tort - z okazji 5 lat FAR w Tarnowie. Julia otrzymała medal, za pierwszy dzielny udział w zajęciach. Z powodu ogromnego upału i zmęczenia Julki nie zostaliśmy do końca. Ominęły mnie chyba najbardziej ciekawe zajęcia, czyli możliwość wczucia się  w sytuacje własnego dziecka i spróbowania poruszania się na wózku. Może następnym razem.


Julka z zaciekawieniem ogląda innych wózkowiczów.



Rozmawiamy z pracownikiem FAR o projekcie.

Zbiórka przed rozgrzewką.

Rozgrzewka w towarzystwie siostry.


Pod okiem bardzo doświadczonego "szefa".




Pierwszy medal.