Prosimy o pomoc dla Julii




"Człowiek jest wielki nie przez to,
co ma, nie przez to, kim jest,
lecz przez to,
czym dzieli się z innymi."


Jan Paweł II


Scena z życia kolejna część

Poranek. Jak co dzień zaraz po obudzeniu Julki, zmieniam jej opatrunek na odleżynie. Julka leży na brzuszku. Zwykle w takiej sytuacji Julka mi bryka, pełza po łóżku, obraca się, wygłupia rozmazując jednocześnie maść na wszystkim dookoła. Wiec proszę "Julia tylko mi nie uciekaj...", wówczas Julka położyła się grzecznie, jednak po chwilce zmieniła zdanie, podniosła się i mówi "do biegu, gotowi, tart!" I wystartowała na drugi koniec łóżka.

Popołudnie. Robimy zakupy. Zwykle w takiej sytuacji tata z Julką spacerują pomiędzy regałami, a ja buszuje, znosząc do wózka co potrzebne i czasami co niekoniecznie potrzebne, ale nie o tym. Jestem sobie na końcu sklepu, oglądam uwielbiane przez Julkę rybki w pomidorze i słyszę "MAMO !!! MAMO!!!" w rozpaczliwym wołaniu rozpoznałam głos swej latorośli. Prawie biegnę na drugi koniec sklepu, myślę tata padł czy co... ? Nie. Po prostu Julka spotkała koleżankę z przedszkola Helenkę i postanowiła jak najszybciej powiadomić o tym mamę... i praktycznie wszystkich konsumentów.