Prosimy o pomoc dla Julii




"Człowiek jest wielki nie przez to,
co ma, nie przez to, kim jest,
lecz przez to,
czym dzieli się z innymi."


Jan Paweł II


Gryping

Zaczęło się niewinnie, od złego humoru przy śniadaniu i braku apetytu w piątkowy poranek. Stan podgorączkowy i pozostawienie Julki w domu. A od popołudnia gorączka ponad 39 i tak pięć dni, toczyliśmy nierówną walkę z wirusami, wykorzystując wszelkie możliwe sposoby. Znów myślami byłam na OIOMie i wsłuchiwałam się w odgłosy respiratora, na klatę przyjmowałam diagnozy lekarzy, by przepłakać je w chwili samotności. Kto raz już był na krawędzi życia, nie wymaże tych wspomnień.

Kolejny raz Julia pokazała, że ma w nosie wirusy. Zadziałało opanowanie i spokój naszego lekarza. Z trudem Julia zaczęła jeść i wybroniliśmy się. Czas na zbieranie sił.